dusza Rozwój duchowy świadomość

Wahadło – narzędzie samopoznania i równowagi

Wahadło - narzędzie samopoznania i równowagi
Dodane przez Janusz Nawrocki

Nasze emocje są niewolnikami naszych myśli,

a my jesteśmy niewolnikiem naszych emocji.

Elizabeth Gilbert

Wyobraź sobie wahadło. Widzisz, jak ciężar przechyla się z jednej strony na drugą w poszukiwaniu pozycji równowagi znajdującej się w punkcie spoczynkowym. Ruch ten absorbuje całą twoją uwagę. Ale jeśli spojrzysz na punkt zawieszenia wahadła, zobaczysz, że nie ma tam żadnego ruchu – ten punkt jest stały.
Teraz wyobraź sobie, że wahadło symbolizuje twoje życie emocjonalne, w którym ciężar – stożek lub kula na dole – reprezentuje świat umysłu, a jego naturalny ruch odzwierciedla twoje myśli i uczucia. Przyjmijmy teraz, że ruch do przodu symbolizuje „wzloty” (radość, euforię, celebrację), a ruch do tyłu – „upadki” (smutek, złość, depresję); punkt w środku tego ruchu pomiędzy wzlotami a upadkami, punkt, w którym ciężarek w końcu nieruchomieje, to miejsce relatywnego spokoju – punkt równowagi.
Mówię relatywnego spokoju, ponieważ nawet kiedy ciężarek znieruchomieje w tym środkowym punkcie, nadal będzie wrażliwy na wpływ czynników, które mogą go poruszyć. Im wyżej się znajdujemy, tym mniej odczuwamy ruch, który stopniowo zanika, aż w końcu zamiera.

Wykorzystaj technikę wahadła

Chciałbym podzielić się z tobą moim osobistym doświadczeniem, które doprowadziło do odkrycia potęgi wahadła i o tym, jak odmieniło ono moje życie. Może odmienić również twoje.
Pewien czas temu nagła, spowodowana stresem choroba, wywołała u mnie wyniszczający stan zapalny wymagający hospitalizacji. Z osoby prowadzącej aktywne życie zawodowe stałem się kimś, kto może jedynie patrzeć w sufit. Kilkadziesiąt kilometrów od szpitala, w którym leżałem, założona przeze mnie klinika chyliła się ku upadkowi, mój najlepszy przyjaciel i współlokator umierał na raka, a ja odchodziłem od zmysłów. To była psychiczna i fizyczna agonia. Nie mogłem od tego uciec, mój umysł terroryzował mnie przez cały czas i właśnie w momencie totalnej desperacji przypomniałem sobie o wahadle.
Korzystałem z wahadła jako narzędzia terapeutycznego przez wiele lat, swoją koncepcję przedstawiłem setkom ludzi jako sposób na wzbudzenie własnej czujności i odnajdywanie spokoju. Ale dopiero teraz tak naprawdę zacząłem dostrzegać jego ukryty wymiar.
Leżąc w szpitalu, pokładałem w wahadle całą swoją wiarę, uważnie obserwując, jak umysł koncentruje się na ciężarku wychylającym się to w przód, to w tył. Robiłem wszystko, by ciężarek wrócił do centrum i znalazł się w punkcie równowagi. Wyglądało jednak na to, że nie jestem w stanie go zatrzymać, dlatego w końcu poddałem się temu ruchowi – rytmowi mojego umysłu.
Obraz cierpiącego umysłu i ciała stanowiących ciężar wahadła uzmysłowił mi, że jedynym sposobem na uniknięcie tego bólu jest droga na szczyt do punktu zawieszenia – idąc wzwyż, w naturalny sposób odchodzę od ekstremalnych i dramatycznych wahnięć ciężarka, osiągając w końcu bezruch na szczycie. Nagle stało się to tak oczywiste – im wyżej się wespniesz, tym mniej będziesz odczuwał wahnięcia.

Jeżeli chcesz zwolnić i cieszyć się życiem, skorzystaj z porad zawartych w książce 7 tajemnic żółwia. Zwolnij, odkryj życie.

Wznieś się ponad umysł i ciało

To odkrycie wydało mi się niezwykle ważne, ale nadal nie byłem pewien, w jaki sposób się wspiąć. Potem zrozumiałem, że wahadło nie jest tylko narzędziem równowagi. To sposób na wyjście ponad umysł i ciało, a ta „uważność” sama w sobie – to oderwanie się od obecnego cierpienia – była pierwszym krokiem. Kiedy go wykonałem, pojawił się następny. I tak, na podobieństwo wolno poruszającej się windy przenoszącej mnie z piętra na piętro, wahadło ukazało mi kolejne kroki, „windę do nieba”, do wolności na samym szczycie. Mogłem teraz „obserwować” moje cierpiące ciało i umęczony umysł z dystansu, byłem w stanie wyzwolić się spod kontroli, jaką nade mną miały. Odczuwałem spokój i mogłem z tej perspektywy przyglądać się każdej myśli i uczuciu z obiektywizmem i współczuciem.
Wcześniej wierzyłem, że ten spokój może zostać osiągnięty wyłącznie poprzez opanowanie chaosu, ale teraz wiedziałem, że tutaj, w Domu, spokój przezwycięża chaos. Ta równowaga, której szukałem od zawsze, była we mnie.
Z wahadłem jako przewodnikiem wykonasz dziesięć kroków i w końcu dostrzeżesz na horyzoncie miraż, i zobaczysz, że jest tylko iluzją. Zrozumiesz, że istotą człowieczeństwa jest nieograniczoność, to zaszczyt i dar, oraz to, że odnalezienie w sobie spokoju Domu umożliwia czerpanie bogatego doświadczenia ponad najśmielsze wyobrażenia.

Jak działa wewnętrzne wahadło?

Przyjrzyjmy się kilku przykładom działania naszego wewnętrznego wahadła.
Wyobraź sobie punkt początkowy jako „relatywny spokój” – wyobraź sobie, że siedzisz w bezruchu na ciężarku wahadła znajdującego się w punkcie równowagi.
Kiedy przydarza się coś radosnego albo przychodzi ci do głowy jakaś szczęśliwa lub ekscytująca myśli, wychylasz się w przód. Gdy przemija, w naturalny sposób wracasz do centrum. Później, kiedy na przykład zawiedzie cię przyjaciel lub upadniesz i zranisz się – wychylasz się w tył; po czym znowu, kiedy to doświadczenie przeminie, łagodnie wracasz na środek. I tak dalej, naturalny ruch z jednego końca równowagi na drugi. To nazywamy „bezpiecznymi” wychyleniami. Ruch jest odpowiedni i kontrolowany, w jego zakresie łatwo wrócić do pozycji równowagi. W nietypowych okolicznościach wychylamy się ekstremalnie w przód lub w tył, ale ze względu na nasze zaznajomienie ze stanem równowagi, osiągamy go bez trudności.
W rzeczywistości jednak dla wielu z nas wygląda to zupełnie inaczej. Komplikacje w życiu osobistym lub zawodowym sprawiają, że przez większość czasu znajdujemy się w skrajnych punktach ruchu wahadła. W tym chaotycznym stanie rozpaczliwie szukamy Domu, co popycha nas to w jedną, to w drugą stronę. Rozwijamy w sobie preferencje, częściej w naszych wyborach przeważa ruch do przodu, ale zdarza się również, że czasami preferujemy ruch w tył. Każdy z nas jest inny. Osoby często przechodzące z jednego stanu w drugi uwielbiają szybkość i wrażenia związane z ruchem wahadła – uczepieni jego ciężaru rzadko się zatrzymują, wychylając się raz w jedną, raz w drugą stronę. Drugą grupę stanowią „odludki”, nieśmiałe, wrażliwe dusze, które doświadczyły zbyt wielu złych rzeczy i wycofały się tam, gdzie czują się bezpiecznie, opierając się jakimkolwiek pokusom, by ruszyć z miejsca.
To, że jesteśmy tak podatni, wynika po części z kultury, w której żyjemy. Weźmy na przykład stale zmieniający się klimat polityczny lub ekonomiczny, który dosłownie znajduje się na łasce ruchu wahadła – stanu, który jest kluczowy dla ich powodzenia i przetrwania. „Dobry” marketing i polityka opierają się na tym, że potrzeba lub strach skłania nas do wycofania się, a później oferuje nam się drogę ucieczki w przód. Równie skuteczną strategią jest podsycanie w nas fascynacji i przywiązania do skrajności.
Problem polega na tym, że im dłużej utrzymujemy się na krańcach ruchu wahadła – tym trudniej jest się wspiąć na górę. Ci, którzy zajmują się sprzedażą produktów, usług lub idei politycznych robią wszystko, co w ich mocy, by trzymać nas z dala od bezpieczeństwa oraz spokoju. Obawiają się tego miejsca, ponieważ nie mogą nas tam dosięgnąć: jesteśmy bezpieczni i samowystarczalni, a oni wiedzą dobrze, że nie można zadowolić zadowolonego – dlatego niemal wszystko, co nas otacza, zostało tak pomyślane, byśmy wciąż wychylali się to w przód, to w tył.

Jak wykorzystać technikę wahadła jako narzędzie samopoznania i dzięki niemu znaleźć spokój w sobie dowiesz się z książki „Chińska droga do zdrowia, spokoju i wolności” autorstwa Gerarda Kite.

 a
Czy wiesz, co mówi o Tobie zdjęcie profilowe na Facebooku?
Zapisz się na newsletter i odbierz darmowy artykuł. 
Chcę artykuł!
close-link
Zapisz się na newsletter!
Otrzymasz darmowy artykuł "Co mówi o nas zdjęcie na profilu Facebooka".
Zapisz mnie
close-link