Terapie

Dlaczego dzieci odbierają sobie życie? Jak w porę uspokoić ich emocje?

samobójstwo dzieci
Dodane przez Redakcja

To pytanie zadajemy sobie coraz częściej. Myśli samobójcze dzieci i młodzieży szkolnej, kłopoty, z nieradzeniem sobie w życiu stają się narastającym problemem w szkołach. Jest to powszechnym przedmiotem terapeutów, psychiatrów, psychologów i hipnoterapeutów. Młodzież w hipnozie oskarża rodziców. Samobójstwo jest złem, ale winę za śmierć nastolatków ponoszą głównie bliscy, a jak się okazało, nawet politycy. Trzeba dotrzeć do przyczyn i dać młodym ludziom wsparcie.

Dlaczego tak się dzieje?

Kiedy usłyszałem, że minister edukacji wykorzystał samobójstwo 14 letniej Ani z Gimnazjum nr 2 w Gdańsku  jako pretekst do ogłoszenia kampanii przeciwko przemocy w szkole „Zero tolerancji”, a nad grobem Ani pojawili się dostojnicy państwowi, nie mogłam przestać myśleć i zgodzić się na to, ile zła i kolejnych samobójstw wywołali swoim działaniem nieodpowiedzialni politycy.
Mam duży szacunek dla tragedii, jaką przeżyła ta nieszczęśliwa nastolatka, ale bardzo źle się stało, że politycy z tego smutnego zdarzenia uczynili teatr i tak mocno nagłośnili sprawę samobójstwa Ani. To nic innego jak próba zbicia politycznego kapitału. Zapominano jednak o konsekwencjach, jakie niosą pogrzeby organizowane z pełnym splendorem, relacjonowane skrzętnie przez media. To nic innego jak bardzo mocny sygnał dla młodzieży. Przekaz w mediach daje do zrozumienia, że decydując się na samobójczy krok, zyskają uwagę dorosłych i choćby po śmierci zostaną docenione, a najważniejsze osoby w państwie przyjdą na ich pogrzeb. Nie trzeba było długo czekać. Już kilka dni później odebrała sobie życie kolejna nastolatka w salce katechetycznej. I następne samobójstwa młodzieży oraz próby samobójstw, które niektórzy nazwali straszakami na swoich najbliższych, w celu załatwienia spraw lub też wymuszenia na innych ustępstw w różnych sprawach.
Media i politycy przemilczeli ten fakt. I całe szczęście. Nagłaśnianie fali samobójstw pociągnęłoby za sobą kolejne nieszczęśliwe zdarzenia. Nie róbmy z samobójców bohaterów, którzy zyskują 5 minut sławy choćby po śmierci. W naszym świecie ten desperacki krok może wydawać się tym nieszczęśliwym, młodym osobom jedyną metodą na to, by zaistnieć w mediach i zwrócić na siebie uwagę dorosłych. Wiele podobnych przypadków ze Stanów Zjednoczonych dowodzi, że młodzi ludzie odbierając sobie życie i innym uczniom, stają się paradoksalnie gwiazdami mediów i bohaterami po śmierci. W ten drastyczny i desperacki sposób chcą zwrócić na siebie uwagę całego świata. Czasami media próbują dotrzeć do przyczyn tragedii i docierają do nieszczęśliwej rodziny, która nie dawała oparcia, albo dała zły przykład młodemu człowiekowi. I co dalej? I nic. Media przechodzą nad tym do porządku dziennego. Przyczyn szuka się toksycznej szkole, krwiożerczych mediach, a nie w wychowaniu i w rodzinie.

Dlaczego dzieci i młodzież popełniają samobójstwa?

Kluczem do zrozumienia wielu tragedii są relacje w domu rodzinnym i wartości, jakie z niego wynoszą młodzi ludzie. Małe dzieci do 7 lat bezkrytycznie chłoną wszystkie informacje, jakie otrzymują od świata zewnętrznego i środowiska, a przede wszystkim od rodziców. Następnie w wieku 7-14 lat kształtuje się świadomość i ten okres wybitnie podatny jest na kodowanie wyższych emocji i spraw związanych z etyką. Jeśli dziecko słyszy, że rodzice kombinują jak tylko okraść państwo, oszukać partnerów w pracy czy w biznesie, widzi złe relacje pomiędzy samymi rodzicami, a jednocześnie wymaga się od niego, żeby przynosiło dobre stopnie i postępowało etycznie, to na 100% w dziecku zrodzi się mniejszy lub większy bunt. Młody człowiek zaczyna analizować i weryfikować wymagania rodziców z ich rzeczywistym postępowaniem i ten wielki brak spójności przeradza się w bunt i zwątpienie w autorytet rodziców. Bunt różnie się przejawia: od zakwestionowania najważniejszego autorytetu, czyli rodziców, do złości na szkołę, kościół. Rodzice przestają rozmawiać z dorastającym człowiekiem, a w nim narasta złość, frustracja, niska samoocena. Często rodzice nie mogąc poradzić sobie z dziećmi sięgają po terror psychiczny i znęcają się nad młodymi ludźmi na różne sposoby. Zjawisko fali w szkołach to nic innego jak przeniesienie tych zaszczepionych w domu emocji wśród młodzieży na swoich rówieśników. Ten, kto doznał przemocy fizycznej lub psychicznej w domu, jest wielce prawdopodobne, że takiej przemocy dopuści się na swoich kolegach, albo w dorosłym życiu na swoich współpracownikach. Osoby słabe psychicznie dręczone przez rodziców, albo nie uzyskujące wystarczającego wsparcia, mogą reagować w inny sposób. One z kolei przyciągają zdeprawowanych rówieśników, którzy znajdują w nich swoje ofiary – dręczą je i upokarzają.
Mamy, więc ofiary i prześladowców. Czy nie przypomina to sytuacji z Gimnazjum nr 2 w Gdańsku, gdzie nastolatkowie symulowali gwałt na dręczonej wcześniej koleżance i całe zdarzenie nagrywali telefonem komórkowym?
Czy można winić szkołę i jej dyrektora? Myślę, że w tym przypadku nie. Raczej za to, że całe zdarzenie miało miejsce na terenie szkoły i nie było w tym czasie opiekuna klasy. Ale to, że młodzież pozostaje bez opieki w klasie jest problemem znanym od zawsze. W tym przypadku jest to sprawa organizacyjna i drugorzędowa.
Szkoła ma kształcić i to jest jej główny cel, ale to rodzina musi dbać o uczucia i emocje, budować postawy moralne i dawać przykład oraz wsparcie. 70-80% emocji i postaw u młodych ludzi kształtowane jest w domu, reszta to środowisko: szkoła, rówieśnicy, media.

W budowaniu wsparcia pomoże Ci posiadanie zaufanie do Boga, życia i innych. Możesz się go nauczyć dzięki książce Cztery filary zaufania.

Co mówi młodzież w hipnozie?

Z mojej praktyki hipnotyzera-terapeuty wynika, że osoby wprowadzone w stan głębokiej hipnozy za przyczynę swojego buntu, agresji lub też z drugiej strony apatii i skłonności do bycia ofiarą, podają właśnie złe relacje z rodzicami. Należy tu wspomniany wcześniej brak poświęcenia czasu, brak poczucia wsparcia u rodziców w każdej nawet najbardziej wstydliwej i upokarzającej sytuacji. Z drugiej strony rodzice są winni, ponieważ co innego robią a co innego chcą egzekwować, powodując rozchwianie postaw, a w konsekwencji bunt. Skrajną postawą jest zaszczepianie agresywnych postaw, które młodzież przenosi potem na rówieśników. Podczas seansów hipnotycznych badam gdzie i kiedy wystąpił problem, a młodzież wyrzuca z siebie wszystkie negatywne emocje, które doprowadziły do indywidualnych problemów. Dzięki regresji wieku wracam do utraty przyczyn zaufania u rodziców i badam wspomnienia ze wczesnego dzieciństwa, które mogły ukształtować patologiczne zachowania. Osoby słabe psychicznie, czyli potencjalne ofiary staram się oczyścić z traumy i wzmocnić, aby umiały sobie radzić w sytuacjach, kiedy ktoś będzie dopuszczał się na nich przemocy fizycznej czy psychicznej. Innej pomocy potrzebuje nadpobudliwa i agresywna młodzież, czyli potencjalni napastnicy. W ich przypadku trzeba zahamować błędne koło, czyli postępowanie według schematu: byłem lub jestem ofiarą i sam będę dręczył innych. Po dotarciu do przyczyny agresji w hipnozie, do ich podświadomości wprowadzam pozytywne uczucia, emocje i koduję etyczne wzorce. Dobrze, jeśli terapia młodych ludzi ze skłonnością do depresji i myśli samobójczych przebiega z udziałem i przy wsparciu rodziców, którzy są świadomi problemu, wtedy szansa na zdrowie i optymizm w życiu młodego człowieka jest ogromna. Zwykle myśli samobójcze u młodych ludzi nie są spowodowane jednym impulsem – to najczęściej długofalowy proces.
W tym miejscu podam przykład pacjentki lat 30, psycholog z problemem depresji oraz oziębłych relacji z mężczyznami. W regresji wieku wracam do wspomnień o dzieciństwie. Zawsze w domu widzi ojca alkoholika i awantury, które przeżywa. W okresie wieku 13, 14 lat pacjentka opisuje, że ojciec molestuje ja seksualnie. Jest nawet tak, że ojciec gwałci ja na oczach matki. Ta sytuacja trwa przez kilka lat. Jest gwałcona przez ojca na oczach matki, która nic nie może zrobić, bo ja również bije. Dziewczyna w wieku 16 lat ucieka z domu, jak określa to w hipnozie do dużego miasta. Tam idzie do szkoły, studiuje i podejmuje pracę jako psycholog szkolny. Jak uważacie Państwo, ile razy ta właściwie młoda dziewczyna, gwałcona przez swojego ojca musiałaby popełnić samobójstwo? Sam się nad tym przypadkiem zastanawiałem. Czy ona miała silny charakter? A może silna wola życia i przetrwania? Zauważcie, ucieka z chorego domu, gdzie został ojciec gwałcący alkoholik i matka słaba, bezradna, zagubiona. Nie ma wsparcia. Ucieka tam, gdzie są ludzie. Szuka pomocy. Zostaje psychologiem, być może po to żeby pomóc samej sobie. Na te pytania odpowiedzcie Państwo sami sobie. I uświadomcie, że te sprawy dzieją się w naszych domach, obok nas. My je widzimy i słyszymy, ale nas to nie obchodzi. Jest to problem bardzo złożony. I to jest źródło, czyli przyczyna tej patologii.

Samobójstwo często powoduje narastający problem

W przypadku gimnazjalistki z Gdańska poniżenie w szkole, jakiego doznała od kolegów, było kroplą, która przepełniła czarę goryczy. Ze wstępnych ustaleń wynika, że była już wcześniej dręczona. Gdyby miała odpowiednie wsparcie u rodziców i ich zaufanie, to do nich zwróciłaby się z problemem, a nie pozbawiałaby się życia. Współczuję jej i gehenny, jaką przeszli rodzice, ale jeśli można szukać przyczyn tragedii, to są one w rodzinach zarówno ofiary jak i dręczycieli. Dzieci i młodzież przesiąkają emocjami, jakie im dostarczamy, albo, na jakie dajemy przyzwolenie. Chodzi tu o fundamentalne sprawy, takie jak dobro, prawda, szczera rozmowa, ale także drobne sprawy i dobry przykład rodziców w codziennym zachowaniu. Pamiętam sytuację, która wydarzyła się rok temu, podczas mroźnej zimy. Matka przyprowadziła na terapię córkę, z którą nie mogła dać sobie rady. Nastoletnia córka przyszłą z odkrytym pępkiem mimo 20 stopniowego mrozu. Zwróciłem matce dyskretnie uwagę, że dojrzewająca dziewczyna może mieć problemy z kobiecymi sprawami jeśli będzie się tak skąpo ubierać i do problemów emocjonalnych dojdą problemy ze zdrowiem. Jakież było moje zdziwienie, gdy w chwili, kiedy wypowiedziałem te słowa, matka nastolatki ściągnęła futro i zobaczyłem jej odkryty i co tu dużo mówić, nieco wylewający się brzuch. Skąd miała córka czerpać dobry przykład? Rodzice powinni być pierwszym autorytetem dla dzieci i młodych ludzi. Większość zaburzeń emocjonalnych i systemów wartości powstaje w rodzinie, a nie w świece zewnętrznym.
Dlatego mówię: „Stanowcze NIE dla samobójców”.
Życie ludzkie jest bezcenne i żaden splot okoliczności nie może usprawiedliwiać samobójstwa. Ludzie są wstanie znieść gigantyczne cierpienia, żeby ocalić życie. Wspomnę choćby osoby w obozach koncentracyjnych lub górników uwięzionych pod ziemią. Wszyscy oni mieli nadzieję, że ocaleją, a chęć życia i przetrwania była gigantyczna. Wielkie religie świata potępiają samobójców i w żadnym systemie wiary nie ma dla nich praktycznie usprawiedliwienia. Bądźmy czujni, bo czasami ukochane osoby nie wysyłają dostatecznie wiele sygnałów o przerastających je problemach. Najlepszym lekarstwem jest rozmowa, poświęcenie czasu. To pierwszy krok, żeby uratować komuś życie.

Jak jeszcze można pomóc dziecku?

Przede wszystkim dać wsparcie po przykrym zdarzeniu, wysłuchać, nie bagatelizować jego emocji i przeżyć. Dać mu się wypowiedzieć i nie oceniać. Przytulić. Uspokoić emocje na poziomie niewerbalnym, przez mowę ciała. Dać czas i być przy nim, by doszło do siebie. Nie wpychać go ponownie w wir przykrych wydarzeń, nakazując mu powrót do oprawców, których nie spotkała żadna kara. Czasem potrzebne okaże się wsparcie psychologa, zarówno dla rodzica, jak i dla dziecka. Może on nauczyć prawidłowej komunikacji w rodzinie, dzięki czemu dziecko otworzy się i w przyszłości będzie śmiało mówić o swoich kłopotach i przykrych wydarzeniach. Przydatne mogą być też odpowiednie ćwiczenia relaksacyjne dla dzieci, które rozładują stres i napięcie na bieżąco.

Relaks i ukojenie mogą przynieść także techniki medytacyjne, np. Mind Calm, szczegółowo przedstawiona w książce Relaksacyjna Metoda Mind Calm. Współczesna technika medytacyjna wyciszająca umysł i ciało.

Relaksacja dla dzieci wg. Jacobsona

Jedną z metod prowadzącą do zmniejszenia napięcia emocjonalnego u dzieci jest relaksacja mięśniowa. Opiera się ona na założeniu, iż ciało i umysł tworzą niepodzielną całość. Napięcie fizyczne jest ściśle skorelowane z napięciem psychicznym. Zaburzenia psychiczne i napięcie emocjonalne wywołują zaburzenia równowagi neurohormonalnej, prowadząc tym samym do wzrostu napięcia fizycznego. Relaksacja wg Jacobsona dla dzieci jest jednym z narzędzi terapii dzieci nie radzących sobie z nadmiernym napięciem emocjonalnym.

Poniższy tekst proponuję nagrać na kasetę bądź odtwarzać go na żywo, lecz zawsze na tle muzyki relaksacyjnej. Poniższy trening również należy dostosować do możliwości percepcyjnych i wykonawczych dziecka.

Gra muzyka…
1. Siedzimy wygodnie.
Za chwilę pozwolimy naszym rączkom, nóżkom i głowom poruszać się w ich własnym tempie i na ich własny sposób.
Już za chwilkę poczujemy się lepiej.
Wokół nas pojawi się więcej radości i miłości do bliskich.
Nasze serduszka będą bić mocno i równo.
A nasze płuca będą pracować rytmicznie zawsze biorąc głębokie, spokojne oddechy.

2. Oddychamy głęboko.
Oddychamy tak jak oddycha lokomotywa.
Wdychamy powietrze noskiem, a wypuszczamy ustami.
Powietrze wdychane jest przez nosek, a wydychane buzią.
Wszyscy mamy noski i wszyscy mamy buzie.
Więc robimy z nich użytek.
Oddychamy.
Oddychamy równo.
Oddychamy głęboko i spokojnie.

3. A teraz unosimy wysoko rączki.
Trzymamy je właśnie tak.
Trzymamy.
I spokojnie oddychamy.
Oddychamy.
Powoli opuszczamy rączki.

 

Źródło: Andrzej Kaczorowski, Bożena Zambrzycka

 a
Czy wiesz, co mówi o Tobie zdjęcie profilowe na Facebooku?
Zapisz się na newsletter i odbierz darmowy artykuł. 
Chcę artykuł!
Zapisz się na newsletter!
Otrzymasz darmowy artykuł "Co mówi o nas zdjęcie na profilu Facebooka".
Zapisz mnie