choroby Zdrowie

Czy wiesz, na jaki rodzaj bólu cierpisz?

rodzaje bólu
Dodane przez Redakcja

Wszyscy zetknęliśmy się z bólem – wcześniej czy później. Bez wyjątku. Ból głowy, pleców, zęba, kończyn czy stawów. Można by tu jeszcze dużo wymieniać. Jednak każdy z nas inaczej go odczuwa. Może być pulsujący, uciskający, stały, promieniujący lub nasilający się przy różnych czynnościach.

Każdy przypadek jest odmienny

Czasem nawet trudno jest opisać słowami, w jaki sposób nas boli i gdzie dokładnie znajduje się chore miejsce. Bywa i tak, że osoby cierpiące na jakiś konkretny rodzaj bólu dodatkowo skarżą się na inne dolegliwości jemu towarzyszące. Wrażenie zmęczenia czy wyczerpania, nudności, zawroty głowy, drżenie kończyn – to tylko kilka z wymienionych. A lista jest naprawdę długa. Oto, co na ten temat ma do powiedzenia w swoim artykule dr Helga Pohl.

Kłujący, uciskający a może pulsujący?

W miarę prowadzenia dokładnego wywiadu, otwiera się cały świat najrozmaitszych dolegliwości, których dotąd nie znałam. Kiedy na przykład pytam kogoś z diagnozą „ból głowy”, jak i gdzie dokładnie odczuwa ów ból, jeden powie: „To jest jak obręcz uciskająca głowę”. Kogoś innego dręczy ustawiczny kłujący ból z lewej strony czoła. Trzeci informuje o pulsującym bólu w skroniach. Czwarty opisuje, jak ból promieniuje od barków przez kark ku potylicy, przypomina to wtedy umieszczoną na głowie siatkę. U piątego jest to raczej hełm albo imadło. Szósty odczuwa to znów całkiem inaczej. U jednego ból głowy idzie w parze z nudnościami, u innego towarzyszy mu niewyraźne widzenie. Jeszcze inny zawsze nosi czapkę, ponieważ wrażenie zimna na potylicy wyzwala od razu ból głowy. Dla następnego zupełnie nie stanowi to problemu, za to szkodzi mu każdy dzień spędzony przed komputerem. Żaden ból głowy nie przypomina innego.
Skoro nawet pojedyncze cierpienie u każdego pacjenta ma indywidualny charakter, tym bardziej dotyczy to kombinacji różnych dolegliwości. U większości chorych lista jest długa. Nie spotkałam jeszcze dwóch osób z dokładnie takim samym obrazem klinicznym.

Żaden przypadek nie przypomina innego

Kobieta dobiegająca sześćdziesiątki już od dziesięcioleci skarży się na ogólne bóle kończyn, bolesność i sztywność karku, bóle stóp, bóle z boku prawej pachwiny, poranną sztywność palców, zaburzenia snu, zawroty głowy z wrażeniem wirowania otoczenia, częste parcie na mocz, bóle w dolnej części pleców. Czuje się wyczerpana i bez życia.
Mężczyzna między czterdziestką a pięćdziesiątką skarży się na natręctwa myślowe i nerwicę lękową (na przykład chce rzucić się na kogoś z nożem). Na dodatek czuje się przygnębiony, wyczerpany, lękliwie pobudliwy, zdekoncentrowany, ma skłonność do zapominania. Cierpi na szumy w uszach, bóle w lewym ramieniu, dokuczliwe swędzenie prawej stopy, kurcze w przedniej części ud.
Kobieta dobiegająca pięćdziesiątki od wielu lat uskarża się na problemy z zębami i żuchwą. Ma silne bóle w rejonie głowy, karku i prawego barku, wrażenie ucisku w klatce piersiowej, odczucia napięcia, kurcze w obrębie brzucha, częste ostre bóle pleców. Czuje się wyczerpana, skonana, wymęczona, zdeprymowana.
Każdy przypadek okazuje się fascynująco odmienny. Dlatego rezygnuję ze stawiania sumarycznej diagnozy, odnotowuję po prostu wszystkie dolegliwości i rozważam współzależności konkretnego przypadku.

Każdy może dokładnie wskazać, gdzie odczuwa dolegliwości

Jeśli dolegliwości mają być poddane leczeniu od zewnątrz, powinny dać się zlokalizować w ciele. Wynika z tego, że najważniejsze pytanie – na które mogą odpowiedzieć tylko pacjenci – brzmi: „Gdzie?”, to znaczy „Gdzie pan/pani to czuje?”. Na początku sądziłam, że wystarczy po prostu pozwolić choremu nazwać odpowiednie miejsce. Ale często okazywało się, że jest to nieprecyzyjne i prowadzi od nieporozumień. Każdy jednak może dokładnie wskazać, gdzie odczuwa dolegliwości. Nawet gdy ktoś mówi niepewnie: „Nie wiem dokładnie, gdzieś tutaj”, pokazuje przy tym całkiem ściśle miejsce, w którym później mogę od zewnątrz wyczuć dotykiem nadmierne napięcia. Palcami rozpoznam je znacznie lepiej niż słowami. Wskazywanie jest tak zdumiewająco precyzyjne, ponieważ nie jest kierowane przez abstrakcyjnie myślące przodomózgowie, lecz bezpośrednio przez sensomotoryczną część mózgu, która jest też siedliskiem uczuć. Zawsze bacznie obserwuję, gdy ktoś umyślnie wskazuje miejsce swoich dolegliwości albo bezwiednie dotyka się tam, gdzie odczuwa coś nieprzyjemnego. Które to są dokładnie punkty na plecach? Którędy konkretnie przebiega ta odczuwana na głowie obręcz? Gdzie dokładnie leży ten kamień na piersi? Wszystko to chorzy mogą bez trudu wskazać. Tyle że nikt ich o to nie pytał.

„Gdzie?” jako kluczowe pytanie dla ciała i umysłu

Pytanie „gdzie” obowiązuje dla wszelkich dolegliwości. Jednak w naszym kręgu kulturowym przywykliśmy pytać o miejsce tylko w przypadku bólu. „No więc gdzie to boli?”– to standardowe pytanie. Natomiast do sformułowania „Gdzie odczuwa pan lęk?” trzeba się przyzwyczaić. Niektórzy pacjenci źle mnie początkowo rozumieją i odpowiadają: „W samochodzie” albo „W zamkniętych pomieszczeniach”. Kiedy się jednak dopytuję, gdzie na ciele odczuwają lęk, potrafią ten obszar lęku wskazać.
Także pytanie: „Gdzie jest pan zmęczony?” wydaje się zrazu osobliwe. „Gdzie dokładnie odczuwa pan swoje zmęczenie?” brzmi już trochę lepiej. Kiedy pada odpowiedź: „Nie potrafię powiedzieć”, pomagam czasem: „Przecież musi pan coś gdzieś odczuwać, żeby móc powiedzieć: »Jestem zawsze zmęczony«”. Albo podaję przykłady: „Niektórzy czują zmęczenie głównie w oczach, inni w głowie, na plecach albo to przede wszystkim nogi są zmęczone”. W końcu pacjent kojarzy, o co mi chodzi, i wskazuje miejsce swego zmęczenia. Wtedy mogę prowadzić indywidualną terapię: oczu, głowy i karku czy pleców.

Gdzie to odczuwasz, kiedy jesteś zmęczony? A gdzie, gdy jesteś głodny? Gdzie odczuwasz parcie na mocz? Gdzie czujesz, gdy połykasz? Gdzie czujesz ucisk, kiedy jesteś przygnębiony? A gdzie odczuwasz przenikające cię uczucie szczęścia?

Miejsca odczuwania bólu nie muszą się pokrywać

Musiałam też pozbyć się własnych wyobrażeń. Uważałam, że kiedy pacjenci skarżą się, na przykład, na dolegliwości sercowe, to muszę leczyć obszar, w obrębie którego znajduje się anatomiczne serce. Na pytanie: „Gdzie”? odpowiadają, jakby to było równie oczywiste: „No tam, gdzie jest serce”. Kiedy jednak każę im wskazać od zewnątrz miejsce występowania dolegliwości, wielu wskazuje miejsce położone wyżej, bardziej z boku, niżej, ba!, niektórzy dotykają nawet miejsca po prawej stronie tułowia albo na brzuchu. Nie znaczy to, że pacjenci ci mają serce w niewłaściwym miejscu, ale że nieprzyjemne wrażenia czuciowe związane z sercem mogą pojawiać się w najróżniejszych punktach tułowia. Dla leczenia ważne jest tylko to, gdzie są one odczuwane, a nie gdzie znajduje się odpowiadające subiektywnym odczuciom miejsce anatomiczne.

Każdy odczuwa inaczej

Przez długi czas sądziłam, że chroniczne nudności każdy odczuwa w nadbrzuszu, bo sama tam to czułam, gdy mnie mdliło. Byłam bardzo zaskoczona, kiedy pierwsza pacjentka wskazała jako miejsce odczuwania nudności szyję. Nauczyło mnie to, aby nigdy, przenigdy nie pomijać pytania „gdzie” i zawsze kazać sobie wskazać odpowiednie miejsce.
Dotyczy to szczególnie dolegliwości, których nie znam z własnego doświadczenia. Na przykład wiele osób ma wrażenie „guli w gardle”. Naturalnie w żadnym podręczniku anatomii nie przeczytamy, gdzie można znaleźć gulę w gardle. No ale gdzie mam jej szukać i leczyć? Pacjenci to wiedzą. Potrafią wskazać od zewnątrz, w którym dokładnie miejscu to odczuwają. Jak się dowiedziałam, wszyscy czują gulę w przedniej części szyi, ale jedni niżej, inni wyżej, niektórzy pośrodku, czasem gulę czuje się tylko z jednej strony.
Konkluzja: W sensomotorycznej terapii pracy z ciałem podstawową sprawą jest trzymać się tego, co pacjent mówi o odczuwanych przez siebie dolegliwościach i – to bardzo ważne! – także je wskazuje, nawet jeśli nie mieści się to w ramach żadnych gotowych kategorii medycznych czy psychologicznych.

Więcej porad na temat różnych rodzajów bólu oraz tego, jak je umiejscawiać i im przeciwdziałać podaje dr Helga Pohl książce „Niewyjaśnione dolegliwości? Zrozumieć i uleczyć chroniczne bóle”.

 

Autor: dr Helga Pohl

 a
Czy wiesz, co mówi o Tobie zdjęcie profilowe na Facebooku?
Zapisz się na newsletter i odbierz darmowy artykuł. 
Chcę artykuł!
Zapisz się na newsletter!
Otrzymasz darmowy artykuł "Co mówi o nas zdjęcie na profilu Facebooka".
Zapisz mnie