psychologia Szczęście Zdrowie związek

W jaki sposób media i porno kreują seksualny wizerunek dziewczyn

porno
Dodane przez Redakcja

Skąd współczesne nastolatki czerpią wiedzę na temat seksu? Książki zbyt długo się czyta, dorośli nie zawsze umieją prowadzić tego typu rozmowy, więc zatem skąd? Odpowiedź jest równie prosta, jak proste jest pozyskanie tych informacji – z Internetu. Nie zawsze to, co jest tam umieszczane jest prawdziwe, a tym bardziej nie zawsze musi pokrywać się z rzeczywistością. Jak jednak wytłumaczyć to osobie, która swój pierwszy kontakt z seksem, nawet jeżeli jest to kontakt czysto virtualny, ma za pośrednictwem Internetu przy udziale stron +18? Problem polega na tym, że porno treści wypaczają życie nastolatków, nierzadko prowadząc do wielu kompleksów i rozczarowań, gdy znajdą się w intymnej sytuacji z partnerem. Rzeczywistość jednak okazuje się być zupełnie inna niż w porno produkcji.

Pop zmienia się w porno

– Jestem bardzo wrażliwa, jeśli chodzi o porno – powiedziała Alyson Lee, pociągając nerwowo za swoje ciemne, znaczone fioletowymi pasemkami włosy. Uczyła się na drugim roku w college’u na wybrzeżu. Dorastała w, jak to określiła, „konserwatywnej kulturalnie” chińskiej rodzinie zamieszkującej na przedmieściach Los Angeles, wraz z innymi rodzicami – imigrantami i dziećmi, jak ona – pierwszym pokoleniem Amerykanów. Uczyła się, jak Amerykanie powinni się czuć i zachowywać, oglądając Grey’s Anatomy. Ale teraz – powiedziała – mam bardzo typowe, liberalne poglądy, jak większość kobiet w college’u.
Te poglądy zawierają w sobie także ambiwalentne spojrzenie na pornografię. Alyson miała dwóch poważnych chłopaków, jednego w szkole średniej i drugiego na pierwszym roku w college’u. Obaj powiedzieli jej to samo. „Oczywiście, że oglądam porno. Każdy nastolatek tak robi”.
– Nie jestem jedną z tych osób, które uważają, że porno jest złe, i niemoralnie, i obrzydliwe – wyjaśniała Alyson – ale sprawia, że czuję się niesamowicie mało pewna siebie. W sensie, czy jestem dość dobra? Definitywnie nie jestem tak seksowna, jak gwiazda porno. I nie zamierzam robić rzeczy, jakie robią gwiazdy porno. I jeden, i drugi chłopak zapewniali mnie, że nie ma to nic wspólnego ze mną. Na logicznym poziomie też wiedziałam, że to, iż oglądają porno, nie ma nic wspólnego z jakąś tam moją wadą. Ale zostało mi to w głowie.

Seks show dla facetów

To tak, co zasugerowała bell hooks, jakby odpowiedź na to powtarzające się w pop kulturze pytanie, kto ma dostęp do kobiecego ciała, mogło być znalezione w coraz to większym wpływie porno. W końcu to z niego biorą się te wygięte w łuk plecy, wilgotne, otwarte usta, coraz większe piersi i pośladki, rury do striptizu, twerkowanie i udawane stosunki seksualne. To stąd wzięło się określanie kobiecej seksualności jako przedstawienia dla mężczyzn.

Internet nie taki dobry, jak się wydaje

Internet sprawił, że pornografia stała się rozpowszechniona i dostępna łatwiej, niż kiedykolwiek w historii, zwłaszcza dla nastolatków. Pop kultura wywołała eskalację wyuzdania, potrzebę stałego przesuwania granic. Ma to utrzymać łatwo dającą się rozproszyć publiczność. Wielkoskalowe badania zachowań seksualnych i agresji w najlepiej sprzedających się filmach porno odzwierciedlających (i wywołujących jeszcze więcej pytań) pop kulturowe zafascynowanie pupą wykazało, że seks analny (zawsze łatwy, czysty i przyjemny dla kobiet) pojawiał się w ponad połowie badanych filmów; 41 procent z nich zawierało również „dupa japa”, co oznacza, że natychmiast po wysunięciu penisa z odbytu kobiety, mężczyzna umieszczał go w jej ustach. Zwiększa się także ilość scen „bukkake” (wielu mężczyzn ejakulujących na twarz kobiety), „facial abuse” (agresywnego seksu oralnego zmierzającego do wywołania wymiotów u kobiety), potrójnej penetracji, czy penetracji jednego otworu wieloma penisami. Wyrwę się trochę z szeregu, ale stwierdzam, że w prawdziwym życiu takie praktyki nie byłyby przyjemne dla większości kobiet. Oglądanie naturalnie wyglądających ludzi, którzy uprawiają seks za obopólną zgodą i dla obopólnej przyjemności, pewnie nie jest szkodliwe, a co tam, może nawet być dobrym pomysłem. Ale odsuwając na bok niewielką ilość feministycznych stron pornograficznych, nie tym nabija się wartą 97 miliardów dolarów kabzę przemysłu pornograficznego. Producenci mają tylko jeden cel – sprawić, że mężczyźni dojdą, bezproblemowo i szybko. Najbardziej efektywną strategią zdaje się być erotyzowanie degradacji kobiet. W badaniach zachowań w popularnych filmach pornograficznych niemal 90 procent losowo wybranych 304 scen zawierało fizyczną agresję w stosunku do kobiet, a blisko połowa także upokarzanie słowne. Ofiary niemal zawsze reagowały neutralnie, bądź okazywały odczuwanie przyjemności. Bardziej podstępnie niektóre kobiety początkowo przeciwstawiały się wykorzystywaniu, błagając swoich partnerów, aby przestali, ale kiedy tak się nie działo, poddawały się i zaczynało im się to podobać, niezależnie od tego jak bolesny, czy upokarzający mógł być taki akt. Prawda jest taka, jak 18-letnia aktorka porno wyjaśniła w przygotowującym film dokumentalny reżyserom Jill Bauer i Ronnie Gradus, że te dziewczyny „mają uprawiać seks z facetami, z którymi normalnie nigdy nie uprawiałyby seksu i mówić rzeczy, których normalnie nigdy by nie powiedziały. Nie ma w tym nic podniecającego. Jesteś, jak kawał mięsa.

Nowy nauczyciel – media

Media zaczęto nazywać mianem „super wpływu” (Teoria SuperPeer), ponieważ dyktowały młodym ludziom wszelkie scenariusze zachowania, łącznie z dotyczącymi seksu – oczekiwania, marzenia, normy. W jednej epoce uczyły, że aż do trzeciej randki nie powinno być mowy o pocałunkach; w innej, że seks przychodzi przed „ekskluzywnym” związkiem. Bryant Paul, profesor zajmujący się telekomunikacją na Uniwersytecie Bloomington w Indianie, interesujący się „teorią skryptową” wyjaśnia – Pytam studentów „Skąd wiedzieliście, jak się zachowywać na waszej pierwszej imprezie w college’u? Nigdy na żadnej nie byliście, a jednak wiedzieliście, że trzeba się zebrać wokół barku. Wiedzieliście, że pary będą wychodzić do czyjejś sypialni.” A oni mówili „No, z filmów, jak American Pie i podobnych”. Gdzie zatem pobierają nauki o seksie, szczególnie jeśli chodzi o bardziej wyuzdane praktyki? Głupio byłoby myśleć, że nie z filmów pornograficznych. Młodzi ludzie to nie tabula rasa. Mają poczucie tego, co jest dobre, a co złe. Jednak kiedy stale są wystawiani na pewne obrazy, pewne motywy, niemal na pewno zaczną się do nich stosować, uznawać je za część ich seksualnego scenariusza. A zatem kiedy stale oglądasz kobiety z wieloma partnerami na raz, albo kobiety sprowadzane do roli obiektów seksualnych dla mężczyzn i nie istnieje żaden argument, który przekonałyby cię, że jest inaczej… – nie skończył, zostawiając oczywisty wniosek niedopowiedziany.

Statystyki porażają, naśladowanie – jeszcze bardziej

Ponad czterdzieści procent dzieci w wieku od dziesięciu do siedemnastu lat widziało pornografię w internecie, wiele z nich niechcący. Ponad 90 procent mężczyzn i 1/3 kobiet oglądało porno w trakcie roku poprzedzającego pójście do college’u. Z jednej strony dziewczyny miały świadomość, że pornosy są tak realistyczne, jak profesjonalny wrestling, ale nie powstrzymało ich to przed traktowaniem ich jak podręcznika. Serio? Naprawdę boli mnie, że skatologiczne, fetyszystyczne wideo zatytułowane Two Girls, One Cup (Dwie dziewczyny, jeden kubek) było dla niektórych pierwszym kontaktem z seksem. Nawet jeśli to co oglądają jest zupełnie „waniliowe” (niewyuzdane), nadal uczą się, że kobieca seksualność istnieje tylko po to, żeby sprawiać przyjemność mężczyźnie. Martwi mnie zatem, kiedy uczennica jedenastego roku mówi: „Oglądam porno, bo jestem dziewicą i chcę się dowiedzieć, jak seks w ogóle działa”. Albo kiedy inna uczennica szkoły średniej wyznała, że „ogląda pornosy, żeby nauczyć się, jak robić loda”. Albo kiedy studentka pierwszego roku mówi „są jakieś plusy, zanim zaczęłam oglądać porno, nie wiedziałam, że dziewczyny mogą mieć wytrysk”.

Autor: Peggy Orenstein

Więcej o poglądach współczesnej młodzieży na temat seksu, ich zachowań i przekonań znajdziesz w książce Peggy Orenstein Dziewczyny o seksie.

 a
Czy wiesz, co mówi o Tobie zdjęcie profilowe na Facebooku?
Zapisz się na newsletter i odbierz darmowy artykuł. 
Chcę artykuł!
Zapisz się na newsletter!
Otrzymasz darmowy artykuł "Co mówi o nas zdjęcie na profilu Facebooka".
Zapisz mnie