pokochaj siebie pozytywne myślenie Szczęście

Jak pokochać samą siebie? Ćwiczenia, które zmienią Twoje życie

Jak pokochać siebie?
Dodane przez Janusz Nawrocki

Jak pokochać siebie? Sama długo nie mogłam zrozumieć, co to znaczy pokochać siebie. Nie mogłam nawet zrozumieć, że nie kocham siebie. Wiedziałam jednak, że coś ze mną jest nie tak, i bardzo chciałam zmienić ten stan, a tym samym wygląd, stałam się bardzo ciekawa łatwego sposobu na schudnięcie. Wraz ze wzrostem zainteresowania tym tematem zaczęły napływać do mnie różne metody, techniki i sposoby. Wiedziałam już, że magiczne tabletki, cudowne herbatki, fizyczne sposoby wyciskania z siebie siódmych potów nie służą mi. Zajęłam się więc wypróbowywaniem metod „zupełnie nie z tego świata” (biorąc pod uwagę dzisiejsze zmechanizowane i sfarmaceutyzowane społeczeństwo), czyli tych najbardziej naturalnych, najprostszych i skutecznych.

Moim ulubionym, a zarazem najbardziej irytującym sposobem na pokochanie siebie było patrzenie w odbicie swoich własnych oczu w lustrze i powtarzanie: „Kocham cię, naprawdę cię kocham, uwierz mi, tak bardzo cię kocham”. Zanim to przeżycie stało się piękne, było najpierw dla mnie „złem koniecznym”. Mówiłam sobie, że kocham siebie, a odbicie pokazywało mi kogoś, kogo za nic w świecie nie dałoby się kochać. Nie będę opisywała, co wtedy przeżywałam. Powiem tylko, że myśli i uczucia, które wówczas do mnie przychodziły, można porównać do doświadczeń początkującego, nieprzygotowanego jeszcze do leżenia na desce wybitej gwoździami fakira. Strach ma jednak wielkie oczy. Warto to sprawdzić na sobie.

Ćwiczenia, które pomogły mi pokochać siebie

Jak wiadomo, można schudnąć dzięki stosowaniu różnych drastycznych metod czy wykonywaniu ćwiczeń, które w wielu przypadkach traktowane są jak kara, a nie przyjemność. Schudnięcie za pomocą drakońskich diet czy ćwiczeń poprawia pewnie samopoczucie, ale rzadko wpływa na własną akceptację i miłość. Nawet jak już dana osoba stanie się szczupła, to pod wpływem braku akceptacji i wewnętrznej miłości znajdzie sposób, żeby sobie dopiec. Może nawet utyje powtórnie, w dodatku z efektem jo-jo. Jeśli nie, to możliwe, że zacznie palić albo lubować się w innych nałogach. Dlatego już teraz warto pokochać siebie taką, jaką się jest i zaakceptować siebie ze swoimi krągłościami.

Kiedy pokochasz siebie, cały świat cię pokocha i będzie dostarczał ci tego, co najlepsze. Kiedy się zaakceptujesz, ludzie w twoim otoczeniu będą widzieć w tobie równego sobie zamiast odmieńca.

Miłość i akceptacja to bardzo ważny element odchudzania. Ludzie zazwyczaj najpierw starają się schudnąć, by potem cieszyć się swą urodą. Mówią: „Zacznę się kochać i akceptować, jak już schudnę 20 kilo”. To tak nie działa. Stawiają sprawę do góry nogami, aby cierpieć przez cały proces odchudzania, zarówno przed, jak i po. Trzeba zacząć cieszyć się osobą, którą jest się już teraz. OK, prawda – nie można podobać się sobie, kiedy tłuszcz zwisa z pośladków i wystają wałki na brzuchu. Ale to jesteś Ty! Te 20 dodatkowych kilogramów to tylko 20 dodatkowych kilogramów!

Widzisz tylko tłuszcz i inne niedoskonałości, a sam jesteś doskonałością. Popatrz na siebie jak na doskonałość. Twoje nogi, uda, brzuch, ramiona – są doskonałością! Ciało jest fantastycznie funkcjonującym organizmem działającym całą dobę dzień po dniu. Ta ożywiona materia z powodu poczucia winy, strachu, niskiej samooceny i skupieniu na brzydocie urosła bardziej niż powinna. Ty jednak pozostajesz piękny. Zauważ to piękno. Popatrz sobie głęboko w oczy i zobacz, że są piękne. Jesteś piękny. Jesteś obrazem Boga. Otyłość to tylko sposób Wszechświata na pokazanie ci, jak bardzo siebie nie kochasz i jakie lęki w sobie trzymasz. Kiedy to zrozumiesz i prawdziwie pokochasz całość, którą jesteś, twoje ciało wróci do naturalnej równowagi, osiągnie zdrowy wygląd i wagę. Przestań dzielić siebie na części. Jesteś, czym jesteś. Zaakceptuj siebie takim, jaki jesteś.

Naucz się zmieniać swoje złe nawyki myślowe i tworzyć pozytywne. Po instrukcję sięgnij do książki Nauka kochania siebie. Od wybaczenia do pełnej samoakceptacji.

Obudź w sobie miłość

Oto kilka ćwiczeń, które obudziły we mnie miłość do siebie, dzięki czemu dzisiaj cieszę się swoim pięknym, kochanym, szczupłym ciałem:

Zrób to ćwiczenie właśnie teraz. Zróbmy to razem, dla mnie już teraz to sama przyjemność. Weź lusterko kosmetyczne lub stań przed wielkim lustrem (nawet lepiej, bo wtedy widzisz większą część swojego ciała lub nawet całe – nie masz nic do ukrycia). Popatrz sobie w oczy i mów: „Kocham Cię (twoje imię), naprawdę cię kocham, tak bardzo cię kocham, przepraszam, tak mi przykro, że tyle czasu nie obdarzałam cię miłością, wybacz, proszę, tak cię kocham. Dziękuję”. Mów do swojego odbicia w lustrze co tylko czujesz, swoimi własnymi słowami. Jeśli masz wobec siebie jakieś oskarżenia czy żale, powiedz je wszystkie, ale tylko raz. Zobacz, jak się wtedy czujesz. Przeanalizuj je. Następnie wróć do wyznawania miłości do siebie.

To ćwiczenie najlepiej działa, kiedy mówisz na głos. Wykorzystaj zatem każdą chwilę, kiedy znajdziesz się sama w domu, właśnie na to ćwiczenie.

Mów. Płacz, jeśli trzeba. Krzycz, jeśli musisz. W końcu mówisz do siebie, nie ma nikogo innego. Czyżby? A może ta osoba w lustrze to ktoś zupełnie inny, niż do tej pory myślałaś? Właśnie tak, ale jeśli zaczniesz patrzeć sobie w oczy i mówić do własnego odbicia zobaczysz w nim prawdziwy obraz swoich uczuć i emocji dotyczących ciebie. Nie lękaj się, nie przerażaj. Początek może być pełen powrotów do przeszłości wypełnionej żalem i innymi negatywnymi emocjami. Trzeba je z siebie wyrzucić. To droga krzyżowa, którą musisz przejść, aby się oczyścić i uwolnić raz na zawsze od tego niepotrzebnego ciężaru w twojej głowie, żołądku i jelitach.

Karm swoje zranione dziecko z przeszłości. Mów w słowach i myślach, że kochasz siebie – ile możesz i kiedy tylko możesz. Kiedy będziesz już gotowa, powiedz sobie: „Ja (twoje imię) kocham siebie”. Możesz sprawdzić, czy rzeczywiście siebie kochasz, podchodząc do któregoś ze swoich znajomych i mówiąc: „Cześć! wiesz, co? Ja (twoje imię) kocham siebie”. Zaobserwuj, jak łatwo przechodzi ci to przez gardło, jakie uczucia temu towarzyszą. Jeżeli jest ci trudno oznajmić to osobie innej, niż twoje odbicie w lustrze, znaczy, że powinnaś jeszcze popracować nad miłością do siebie.

Nie poddawaj się, jeżeli mimo mówienia sobie słów miłości nie będziesz odczuwać tego pięknego uczucia, a wręcz przeciwnie. Uczucie miłości pojawi się samo z czasem, może zaraz na drugi dzień, a może za kilka tygodni. Bądź pewna, że się pojawi.

Jeśli szukasz miłości, bądź pragniesz ulepszyć swój obecny związek polecam książki: Przeprogramuj swój umysł na miłość oraz Buddyjska recepta na miłość.

Ćwiczenie, które serdecznie polecam

Połóż się wygodnie na czymś płaskim, ale tak, aby twój kręgosłup był prosty. Zanim to zrobisz, zadbaj, by atmosfera wokół była sprzyjająca. Przewietrz pokój. Powiedz domownikom, żeby ci nie przeszkadzali przez godzinę. Jeśli lubisz słuchać muzyki, zadbaj o to, by była relaksująca i głośna w stopniu, który nie rozproszy twojej gotowości, oraz nie będzie przeszkadzała w trakcie ćwiczenia. Możesz przyciemnić światło, zapalić świecę, rozproszyć w powietrzu przyjemny zapach kadzidła.

Teraz, kiedy już wszystko przygotowane, a ty leżysz sobie wygodnie, weź głęboki oddech, potem następny. Nie licz oddechów, weź ich po prostu kilka, tyle, na ile masz ochotę. Powietrze z każdych oddechem wypuszczaj bardzo wolno, nawet wolniej niż wciągałaś je w siebie. Zauważ towarzyszące temu rozluźnienie. Połóż swoją prawą rękę na części ciała, której najbardziej w sobie nie lubisz. Możesz podłożyć poduszkę pod łokieć, jeśli odstaje, by nie rozpraszać się w ćwiczeniu. Jeśli jest to część ciała, na której nie możesz swobodnie położyć ręki, np. plecy lub nogi, to wtedy trzymaj swobodnie ręce wzdłuż ciała i tylko wyobraź sobie tę część, skupiając się na tym punkcie swojego ciała. Powtarzaj głośno: „Ja (twoje imię) kocham swój brzuch (nogę, uda…), mój brzuch towarzyszy mi zawsze i wszędzie, wybaczam sobie, że wcześniej go krytykowałam. Mój kochany brzuchu, kocham cię. Jesteś mi bliski, przepraszam cię za wszystko. Wiem, że mi wybaczasz, tak jak ja teraz wybaczam sobie. Już teraz akceptuję to, jaki jesteś, tak samo, jak akceptuję całe swoje ciało i całą siebie. Kocham i akceptuję siebie”. Nie musisz uczyć się tej regułki na pamięć. Mów to, co przychodzi ci na myśl. Jeżeli są to negatywne myśli, zamieniaj je na pozytywne.

Te negatywne myśli, które do ciebie przychodzą, to naturalny proces. One też mają swoją wartość, gdyż uświadamiają ci, jak źle siebie traktowałaś przez te wszystkie lata. Nie poddawaj się, kiedy umysł zacznie ci mówić, że to oszustwo i brednie, bo nie dopinasz się w żadnych spodniach i nosisz to, co musisz, a nie to, co lubisz, ze względu na swoje obfite kształty. Pobaw się w naukowca i obserwuj, co się z tobą dzieje. Zobacz swoje nastawienie do siebie. Weź je pod lupę i przeanalizuj. Nie rób tego często, na dłuższą metę to nie ma sensu. Jeżeli skupisz się zbyt na tych negatywnych myślach, umysł znajdzie więcej nowych, aby ci dopiec. Ty masz skupić się na pokochaniu siebie.

Bardzo skuteczne na każdą porę dnia i nocy jest „myślowe” ćwiczenie zamienienia. Było ono częstą metodą, jakiej używałam, ponieważ mogłam to robić podczas różnych rutynowych zajęć, np. na spacerze lub podczas sprzątania. Polega ono na zastępowaniu każdej negatywnej myśli, jaka tylko przyjdzie do głowy – pozytywną. Jeśli podczas spaceru ulicą zauważysz swoje odbicie w wystawie sklepowej, po czym pojawi się myśl: „Ale ze mnie grubas”, to zamień to na: „Z dnia na dzień staję się coraz szczuplejszy”, „Jestem świadomy procesów zachodzących w moim organizmie i mam moc używania ich do własnych celów, dlatego właśnie teraz chudnę”, „Z dnia na dzień moje ciało jest coraz szczuplejsze i piękniejsze”. Nie tylko zamieniaj, ale i dodawaj komplementy do swojego wyglądu. Wypatrz to, co ci się w tobie najbardziej podoba, i użyj tego, aby wzmocnić miłość do siebie, np. na „Mam piękną buzię, śliczne oczy, a moje ciało z dnia na dzień robi się coraz piękniejsze”, „Jestem wdzięczna za moje coraz smuklejsze ciało, a moje błękitne oczy po prostu rzucają mężczyzn (kobiety) na kolana”. W ciągu dnia do głowy przychodzą różne myśli. Mogą pojawić się np. myśli oskarżające kogoś, typu: „Ale z mojego kolegi flejtuch, niczego porządnie nie robi”. Wtedy zamiast skupiać się na tej myśli i pozwolić jej żyć, warto zamienić ją np. na: „Otaczam się mądrymi i porządnymi ludźmi”, „Kocham i szanuję siebie”, „Każdą pracę wykonuję porządnie, a co inni robią, to ich sprawa, daję im wolność”.

Jeśli nie masz pewności, jaką myślą pozytywną zamienić uporczywy, negatywny wytwór twojego umysłu, to po prostu zastąp go: „Kocham i akceptuję siebie”, „Jestem wspaniałą kobietą (mężczyzną), mam tyle zalet takich jak: piękny uśmiech, doskonale znam angielski, jestem uczciwa…”, „Po prostu już taki jestem – cudowny”.

Używaj słów „dziękuję”, „jestem wdzięczna” – tak często, jak to tylko możliwe, dla siebie samej. Wdzięczność to siła, której nie da się wyrazić słowami. Właśnie własnej wdzięczności jestem najbardziej wdzięczna. Mówiąc sobie: „Jestem taki wdzięczny za moje piękne oczy i coraz piękniejsze ciało”, „Jestem wdzięczny za to, że jestem”, „Wiem, że już jestem wspaniały, dziękuję ci Boże”, „Jestem wdzięczny, że jestem mądrym i cennym człowiekiem”, „Dobry Boże, wiem, że z twoją pomocą i moim rozwojem samoświadomości moje ciało już teraz staje się piękne i zgrabne”, „Dziękuję, że moje ciało pięknieje z dnia na dzień”. Zauważ, jak słowo wdzięczność zmienia twoją afirmację. Jesteś wdzięczny za to, co już posiadasz piękne. Skupiasz się na pełni, a nie na braku. Będąc wdzięcznym, pokazujesz, że już to masz, a nie, że czegoś ci brakuje, poprzez koncentrację na narzekaniu na własną figurę. Skupiając się na tym, co w tobie piękne, rozwijasz miłość do siebie. Wdzięczność jeszcze bardziej pogłębia tę miłość. Z dnia na dzień coraz bardziej cieszysz się sobą i zaczynasz coraz pełniej akceptować siebie.

Kochając siebie, możesz bez problemu spełnić wszystkie swoje marzenia. Sprawdź, jak ekspert w tym temacie, Gala Darling doradza swoim czytelniczkom zmiany w książce Radykalna miłość do siebie. Jak pokochać siebie i swoje marzenia.

Ćwiczenie, które najchętniej wykonuję w wannie lub pod prysznicem.

Kąpiel jest świetną okazją pomagającą w ćwiczeniu pokochania siebie. Podczas mycia swego cennego ciała sięgasz ręką, gąbką, szczotką do wszystkich jego zakamarków, skupiając tym samym uwagę na nim od stóp do głów. Zacznij od stóp. Myjąc i masując stopy, mów: „Dziękuję wam, moje piękne i zdrowe stopy za to, że jesteście, że mi służycie, dziękuję wam, palce u stóp (myjąc palce), dziękuję wam, pięty (przechodząc do pięt), dziękuję wam, całe stopy”. To samo zrób z drugą stopą. Przechodząc do nóg, dziękuj poszczególnym ich partiom: kostki, łydki, kolana, uda, a na końcu całe nogi obdarz wdzięcznością i zachwytem. Mów, że są piękne, zdrowe i zgrabne. To samo powtórz, przechodząc wyżej, z każdą inną partią swojego ciała, podczas mycia tego kawałka, aż do czubka głowy. Zakończ słowami: „Kocham cię, moje ciało, i akceptuję. Jestem wdzięczna za to, że jesteś”. Powtórzę raz jeszcze, że twoje ciało cię wiernie słucha i robi wszystko, aby było takie jak chcesz. Im więcej słów miłości, tym bardziej twoje ciało stara się, byś sam się sobie podobał. Robi wszystko, by dogodzić twoim wymaganiom.

Im więcej w sobie pokochałam, tym więcej zauważałam w sobie do kochania. Inni też nie przechodzili obojętnie. Myślę, że dobrze jest przygotować się na to, że kiedy zaczynasz kochać siebie, to pojawią się ludzie, którzy zaczną to okazywać. Zauważysz, że ludzie staną się bardziej życzliwi i serdeczni. Zaczniesz poznawać nowych, bardziej optymistycznych mieszkańców tego świata. Powiedziałam, że warto się przygotować na okazywanie serdeczności przez innych, ponieważ może to być pewnego rodzaju szok. Umysł przyzwyczajony do krytyki może rozpoznać miłe słowa jako atak na siebie. Dlatego już teraz warto włączyć do zbioru afirmacji zdania: „Kochać i być kochanym jest dla mnie naturalne”, „Czuję się dobrze, kiedy jestem kochany”, „Jakie to wspaniałe uczucie – kochać i być kochanym”, „Miłość jest dla mnie naturalna, mogę kochać siebie i każdego człowieka”, „Kocham przyjmować komplementy”.

Warto zatem przygotować się na otrzymywanie komplementów. Kiedy człowiek zaczyna dostrzegać własne piękno, inni też zaczynają je widzieć. Może wydawać się dziwne, że nagle ktoś powie: „Ale jesteś przystojny, ładnie dzisiaj wyglądasz”, „Ale jesteś piękna, wyszczuplałaś”. Zamiast się tłumaczyć, należy przyjąć komplement, mówiąc skromnie: „Dziękuję” albo mniej skromnie: „Dziękuję, miło mi, że to zauważyłeś”, albo jeszcze mniej skromnie: „Dziękuję, bardzo mi przyjemnie, jestem szczęściarzem, że mam aż tyle wspaniałych rzeczy w sobie, którymi mogę się cieszyć”. Nie ma powodu i nigdy nie było, by wstydzić się mówienia o sobie z dumą. Im więcej będziesz dawać sobie słów miłości w zaciszu własnego domu lub własnych myśli, to taka postawa pojawi się automatycznie.

Znajomi zaczną cię pytać: „Wow, wyglądasz wspaniale, jak ty to robisz?”. Może zdarzyć się tak, że kolega z pracy, który zawsze bardzo ci się podobał, ale nigdy nie zwracał na ciebie uwagi, odezwie się do ciebie słowami: „Ale masz zgrabne nogi, dlaczego wcześniej tego nie zauważyłem, co powiesz na randkę?”.

Wiem z własnego doświadczenia, że tak właśnie to działa. Ja również musiałam nauczyć się przyjmować komplementy. Brzmi to łatwo, ale w praktyce wyglądało różnie. Nieraz zamiast prostego „dziękuję”, wdarło się w moje słowa „No co ty, ja ładnie wyglądam, włosy mam nieułożone i w ogóle”. Nie martw się takimi wpadkami. Stań się ich świadomy i nie obawiaj się podziękować za każde miłe słowo pod twoim adresem.

– Już teraz jesteś piękna i wspaniała!
– Dziękuję.
– Ależ proszę, to sama przyjemność na siebie patrzeć.

Więcej na temat akceptacji siebie i własnego wyglądu znajdziesz w książce Anety Śladowskiej „Jak schudnąć 25 kg lekko, łatwo i przyjemnie”.

Autor: Aneta Śladowska

Zapisz się na newsletter!
Otrzymasz darmowy artykuł "Co mówi o nas zdjęcie na profilu Facebooka".
Zapisz mnie
close-link